Z utęsknieniem patrzę wstecz. Na momenty gdy byłam beztrosko szczęśliwa, gdy potrafiłam nie przejmować się tym co zjadłam, wychodziłam na dwór do rówieśników. Bawiliśmy się w sztandary, mokre pieluchy, kwadraty, wracałam do domu z myślą, że jutro będzie tak samo. Dzisiaj gdy myślę o jutrze to od razu robię się smutna, nie chce żeby jutro było tak samo, tak samo źle, tak samo okropnie z moimi myślami.
Zawsze gdy się budzę pierwszą myślą jest ona, ta okropna choroba która zawładnęła moim życiem, jest wciąż obok mnie. Siedząc w kinie z chłopakiem nie myślę o tym, że po seansie będę z nim się przytulać i całować, cieszyć swoją obecnością, ja myślę o tym żeby jak najszybciej znaleźć się w domu bo czeka tam na mnie kebab. Takich historii jest wiele, zrujnowałam tyle ważnych spraw na rzecz jedzenia. Nienawidzę siebie, nienawidzę swojego życia, a co najgorsze boję się przyszłości. Nie chcę się użalać nad sobą, nie potrzebuje współczucia, potrzebuję się wygadać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz