piątek, 27 lipca 2012

nic

Wstaje rano z pełnym brzuchem, nienawidzę tego uczucia.
Znowu się zamykam na świat, na ludzi, a przecież tak bardzo uwielbiam przebywać z nimi, chodzić na spacery, na imprezy. Nienawidzę tej pustki, samotności. Chcę coś robić, ale nie mogę. Coś w środku mnie blokuję. Skoro tyle się nażarłam to teraz muszę przecierpieć te sekundy, minuty, godziny w domu, w swoim pokoju, dopóki nie zniknie te obrzydzenie, ten wstręt do własnego ciała. Tak naprawdę nigdy na dobre nie zniknie, ale dietując kilka dni, widząc efekty w postaci płaskiego brzucha, od razu mam lepszy humor, mogę wtedy nosić ludzi na rękach. Dzisiaj miałam w planie nic nie jeść, ale jak zwykle zawaliłam rano, zwróciłam wszystko. Resztę dnia na głodzie. Nie wiem jak to jest, że jednego dnia potrafię tyle w siebie wepchać, a drugiego się głodzić.
Wykąpałam się i umyłam włosy. W wannie było ich mnóstwo, przeczesując ręką, wypadało mi ich strasznie dużo.. nigdy aż tyle. Wystraszyłam się, wiem co jest tego przyczyną, ale chyba musiałabym wyłysieć, żeby przestać wymiotować. Odpukać, wypluć, fe.

Tęsknię za nim. Bardzo chciałabym się do niego przytulić, pocałować go.. ale nie mogę mu się pokazać w takim stanie. Chociaż mi mówi, że jestem piękna, ja w to nie wierzę. Chcę być doskonałą dziewczyną, z idealnym ciałem, ale nigdy nie będę.. Przecież on zasługuje na kogoś normalnego z kim będzie mógł iść na pizze, z kim będzie mógł spędzać każdą chwile, ja pomimo, że chciałabym to i tak jedzenie z nim wygra. Nie chcę go rozkochiwać w sobie, bo później go tylko cholernie zranię, ale nie chcę też go zostawiać, bo cholernie mi zależy. Może powinnam pozwolić jemu zadecydować? Powiedzieć o moich zaburzeniach? Nie mam odwagi, boje się tego, że nie zrozumie, albo co gorsze będzie się litował nade mną.
To złoty człowiek, wrażliwy, troskliwy, odpowiedzialny, poukładany, myśli na poważnie o nas. Idealny.
Powinnam dla niego się pozbierać, ogarnąć, albo odejść już teraz..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz