niedziela, 29 lipca 2012

Emocje.

Tak się cieszyłam . Miałyśmy iść do kina wczoraj z dziewczynami. Jednak napisały mi w ostatniej chwili, że nie przyjadą. Godzina 20, ja ubrana, pomalowana, uczesana. Gotowa do wyjścia. Noc miałyśmy spędzić poza domem. A tu nici.
Co czułam? Zastanawiam się nad tym bo oczywiście potem był 'atak'. Rzuciłam się na jedzenie, żeby poprawić sobie humor. Zawsze moim motywatorem do nie nażerania się jest wyjście, umówienie się z kimś. Zjadłam pizze, popcorn, ciastka, cukierki, a nawet kawał ciasta o północy.
Psychiatra powiedział mi, że jest to zajadanie jakiś uczuć, chcę się czuć lepiej jedząc. Sprawić sobie przyjemność, a to że potem są wyrzuty to już swoją drogą.
Tak więc czułam się wystawiona, rozczarowana, zła, że znowu muszę siedzieć w domu i te wszystkie uczucia nie były skierowane do dziewczyn. Bo ja też czasem zawalam i odwołuje spotkania w ostatniej chwili. Te uczucia pojawiły się ponieważ byłam gotowa do wyjścia, czułam się dobrze, bo się nie objadłam. Chciałam wyjść do ludzi. A tak często mnie powstrzymuje uczucie grubości, wstrętu do mojego wyglądu. Teraz go nie było, a ja nie miałam gdzie i z kim wyjść. To mnie najbardziej zdołowało.
Dzisiaj cały dzień jestem na głodzie. Pije wodę i nie myślę o jedzeniu. Chciałabym, żeby to potrwało dłużej.
Mierzyłam sukienkę którą mam ubrać już za 3 tygodnie na wesele. Jest dobra, ale czuje, że wyglądam grubo. Więc mam kolejny powód aby nie zawalić.

Po miesiącu wolnego, znowu od jutra praca. Lubię tę pracę, ale też jej nienawidzę.
Jestem tam sama, nikt mnie nie kontroluje, wykonuję ją z radością, mam kontakt z ludźmi, ale z drugiej strony praca w piekarni z moimi zaburzeniami to męczarnia. Jak być na diecie kiedy muszę patrzeć na te wszystkie bułki, drożdżówki, ciasta? Kusi bardzo. Dlatego nie raz zawaliłam i wydałam np. 10 zł w ciągu 2 godzin, kupując przeróżne pyszności. Wychodziłam najedzona i oczywiście łapałam doła.
Nie chcę tego znowu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz